Zdarza się, że kiedy mówię o domu, myślę o Wrocławiu

Wiktoria Mazur urodziła się na Ukrainie, jednak obie jej babcie były Polkami, a starsza siostra wyjechała na studia do Warszawy. Wiktoria wybrała Wrocław i nadal go wybiera - pracuje we Wrocławskim Centrum Rozwoju Społecznego, gdzie pomaga cudzoziemcom stawiać pierwsze kroki we Wrocławiu. Poza pracą w Infolinku fascynuje się doktrynami politycznymi, czemu daje wyraz na studiach doktoranckich nauk prawnych na Uniwersytecie Wrocławskim.

Mój Wrocław

Oprócz studiów z Wrocławiem łączy ją także praca - połączenie pasji, predyspozycji i potrzeby serca. Pracuje w Infolinku - instytucji, która pomaga cudzoziemcom odnaleźć się w Polsce, a konkretnie we Wrocławiu. Wspiera ich na przykład w kwestiach prawnych. Wiktoria udziela porad osobom, które tak jak ona kiedyś, muszą zmierzyć się zarówno z barierą językową, jak i z zawiłymi biurokratycznymi systemami. Chodzi z nimi do urzędów, by tam wspomagać ich bezpośrednio podczas załatwiania spraw administracyjnych i prawnych. Przydaje jej się w pracy zarówno wiedza zdobywana w czasie studiów, jak i własne doświadczenia związane z przyjazdem do Polski. Ten, kto przeżył takie same problemy najlepiej zrozumie potrzeby cudzoziemców.

Głos w sprawie nietolerancji

Wiktoria broni Wrocławia, gdy ktoś mówi, że z jakiegoś powodu inne miasto w Polsce jest lepsze - szuka kontrargumentów, bo wie, że zawsze je znajdzie. Sama wybrała to miasto, choć mogła wybrać Warszawę, tak jak jej siostry. Tylko raz myślała o powrocie na Ukrainę - gdy po pierwszym miesiącu na studiach administracyjnych trudno było poradzić sobie z nowymi wyzwaniami, zawiłym prawniczym językiem, który przecież był dla niej podwójnie nowy - dopiero od roku uczyła się polskiego i od miesiąca czytała w tym języku skomplikowane ustawy. Nie wróciła wtedy do ojczyzny, ale nie żałuje. Nie ma też powodów sądzić, że Wrocław jest miastem nieprzyjaznym dla cudzoziemców. Choć na co dzień spotyka obcokrajowców, którzy mają kłopoty z zaaklimatyzowaniem się w mieście, z pomocą takich instytucji jak Infolink, można je szybko rozwiązywać. Wiktoria sama nie spotyka się z przejawami nietolerancji wobec siebie, choć uważa, że nie może zbyt długo ukrywać swojego odmiennego pochodzenia chociażby ze względu na wschodni akcent, z którym się wypowiada. Do biura Wiktorii przychodzi mniej więcej dziesięć osób tygodniowo - często również te same osoby później wracają. Żartuje, że ma stałych klientów.

Z pomagania innym - ludziom w takiej samej sytuacji, w jakiej była sama - czerpie ogromną radość i satysfakcję. Realizuje się także na studiach doktoranckich, gdzie pisze pracę z dziedziny, która ją bardzo interesuje - z doktryn politycznych i prawnych. Dzięki temu, jak poukładała sobie życie we Wrocławiu w ciągu ostatnich sześciu lat, może bez wahania mówić, że Wrocław jest najlepszy.

Powrót do głównego artykułu.