Czuję się wielokulturowa

Margaret Ohia jest Polko-Nigeryjką mieszkającą we Wrocławiu od urodzenia. Nawet gdyby chciała, nie jest w stanie ukryć swojej odmienności - inny kolor skóry naraża ją czasem na dyskryminację. Między innymi z tego powodu Margaret postanowiła poświęcić swoją pracę naukową zagadnieniu dyskryminacji rasowej w języku polskim - o językowych mechanizmach takiej nietolerancji pisze pracę doktorską na Uniwersytecie Wrocławskim.

Mój Wrocław

Margaret mieszka we Wrocławiu od urodzenia - sama nie wybierała tego miasta, wybrali za nią rodzice. Znalazła tu jednak przestrzeń dla siebie i swoich pasji. Gdy nie prowadzi badań na temat dyskryminacji rasowej lubi tańczyć i interesuje się także komunikacją międzyludzką oraz analizą nowych mediów. Obecnie pracuje także przy projektach związanych z Europejską Stolicą Kultury 2016.

Głos w sprawie nietolerancji

Doktorantka filologii polskiej pomimo tego, iż jest świadoma ciągle funkcjonujących uszczerbków na wizerunku Wrocławia jako miasta tolerancyjnego i otwartego, potrafi powiedzieć wprost, że czuje się wielokulturowa. Takie definiowanie własnej tożsamości jest bardzo znaczące. Szczególnie, gdy ktoś tak jak Amaka rozumie wielokulturowość jako określony sposób myślenia i rodzaj emocji danej jednostki. To zatem taki stan umysłu, kiedy człowiek nie próbuje definiować siebie poprzez przynależność do zbiorowości - etnicznej, religijnej czy narodowej. W szerszym ujęciu tego pojęcia Polko-Nigeryjka podkreśla istotny element, jakim jest współpartnerstwo. Sam akceptowanie czyjejś odmienności i współistnienie nie czyni jeszcze społeczeństwa wielokulturowym - dopiero umiejętność podjęcia współpracy i otwartego dialogu może doprowadzić do ukształtowania się takiej zbiorowości.

Margaret uważa, że Wrocław jest tolerancyjnym miastem. Szybko jednak wyjaśnia, jak rozumie tę tolerancję i dlaczego nie jest to tak pozytywna cecha, jak powszechnie się przyjęło ją rozumieć. Przede wszystkim bycie tolerancyjnym oznacza jej zdaniem pewną dominację jednej ze stron - jeżeli kogoś toleruję, to znaczy, że akceptuję jego inność, ale przy tym posiadam atrybuty władzy, bo to do mnie należy wybór, czy taki człowiek uzyska moją tolerancję czy też nie. Dlatego myśląc o przyszłości Wrocławia w kategoriach życzeniowych, Margaret stawia na dialog wielokulturowy i otwartość miasta, która przejawiać się powinna we wzajemnym zrozumieniu.

Powrót do głównego artykułu.