Nie jestem Fleischerem, ja tylko w nim tkwię

Michael Fleischer - filolog, kulturoznawca, specjalista od komunikacji międzykulturowej. Pochodzi z rodziny niemieckich autochtonów. Miłośnik psów, wegetarianin, fan muzyki punkowej. Profesor Fleischer kieruje obecnie specjalnością projektowanie komunikacji w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Wrocławskiego.

Mój Wrocław

Za sprawą swojej kariery naukowej profesor Fleischer miał okazję zwiedzić wiele państw, a także polskich miast i na bazie zdobytych w ten sposób doświadczeń mógł zgromadzić spory materiał porównawczy. Dlatego dziś mówiąc o Wrocławiu często zestawia go z innymi miastami, niekoniecznie położonymi w Polsce, a Wrocławianom przeciwstawia na przykład Prażan. Wyniki takich analiz bywają różne. Zdaniem profesora Wrocław jest miastem otwartym. W parze z otwartością nie idzie jednak tolerancja - tego niektórzy mieszkańcy stolicy Dolnego Śląska muszą się jeszcze nauczyć. Mają do wykonania jeszcze jedną bardzo istotną pracę: zakomunikowanie jakim jest miastem i jakim miastem chce w przyszłości być. Bez tego żadne miejsce nie może być atrakcyjne nie tylko dla cudzoziemców, ale wręcz dla kogokolwiek.

Głos w sprawie nietolerancji

Zainteresowanie profesora aspektami wielokulturowości we Wrocławiu ma związek nie tylko z jego niemieckim pochodzeniem, ale także z dziedzinami nauki, którymi miał okazję zajmować się w trakcie swojej naukowej kariery. Studiowanie filologii polskiej i kulturoznawstwa pozwala dostrzegać wiele aspektów teoretycznych tego zjawiska, a uzupełnienie tej wiedzy może stanowić doświadczanie w przestrzeni miejskiej praktycznego oddziaływania na siebie różnych kultur.

Michael bez wahania stwierdza, że sam nigdy nie doświadczył przejawów nietolerancji we Wrocławiu, ale przyczyny takiego stanu rzeczy upatruje w fakcie, iż niespecjalnie wyróżnia się wyglądem. Pytany o poczucie tożsamości odpowiada, że czuje się człowiekiem, bo nim jest. Etykietki związane z pochodzeniem czy miejscem zamieszkania, podobnie jak te dotyczące religii, ideologii czy poglądów politycznych, są źródłem niechęci i samo w sobie tworzy "inność". Tego rodzaju określenia stają się bardzo szybko wartościujące i różnicują społeczeństwo, któremu nie są potrzebne podziały, lecz dialog.

Dialog międzykulturowy zdaniem profesora powinien funkcjonować w taki sposób, aby mówienie o nim straciło sens i rację bytu. Jeżeli wciąż o niego pytamy i zastanawiamy się, czy dobrze funkcjonuje w danym społeczeństwie oznacza to, że nie istnieje. Tak samo Michael definiuje pojęcie wielokulturowości, które wprost określa mianem dziennikarskiej mody. Z wielokulturowością, która nie domaga w danym społeczeństwie radzimy sobie w taki oto sposób, że postulujemy jej istnienie, dzięki czemu dziennikarze mogą o niej dyskutować. O niej i o dialogu, a przecież samo mówienie o dialogu nie jest jeszcze tym właściwym dialogiem.

Powrót do głównego artykułu.