Seniorzy są bardzo dobrze doinformowani

Ewa Białowąs potrafi uważnie obserwować najbliższe otoczenie, gdy poszukuje materiałów do swoich prac rękodzielniczych. Równie czujnie wyławia informacje o wydarzeniach z obszaru kultury, w które jako seniorka mogłaby się włączyć. Jej udział nigdy nie jest bierny - jest aktywistką i każde przedsięwzięcie uzupełnia o pierwiastek swoich emocji i talentów. Pani Ewa zamieszkała w Leśnicy (dzielnica Wrocławia) ponad 40 lat temu i nadal czuje, że jest to jej miejsce na ziemi.

Mój Wrocław

We Wrocławiu mieszka od 1969 roku, kiedy to przybyła do stolicy Dolnego Śląska poszukując pracy. Znała miasto już wcześniej, dzięki wakacyjnym wizytom u znajomych mamy. Kiedy zdecydowała się na przeprowadzkę znalazła pracę oraz swoje miejsce na ziemi, o którym długo może mówić nie szczędząc pochwał. Potrafi jednak patrzeć na dzisiejszy Wrocław - także przez pryzmat minionych czasów - i dostrzegać te elementy, które wymagają dopracowania. Ewa podkreśla jednak, że najbliższa jej sercu jest Leśnica, dzielnica Wrocławia, w której, jak sama zauważa, żyje się inaczej niż w centrum.

Głos w sprawie nietolerancji

Zarówno w centrum, jak i położonej na uboczu Leśnicy seniorka dostrzega istotny kulturowy podział społeczeństwa - na młodzież i osoby starsze. To jej zdaniem najważniejszy problem związany z rozwojem tolerancji i wymagający przepracowania w najbliższym czasie. Ewa wskazuje, że przyczyną takiej sytuacji może być brak kontaktu między tymi grupami - niewielka jest płaszczyzna spotkań pomiędzy młodzieżą i seniorami, a taka niewiedza prowadzi do strachu. Strach przed osobami, o których niewiele wiemy z kolei może wywoływać pewną nietolerancję.

Seniorka nie odczuwa osobiście przejawów nietolerancji w przestrzeni publicznej Wrocławia i przyznaje, że prawdopodobnie bierze się to z jej otwartości. Z każdym chce nawiązać kontakt i zazwyczaj go znajduje. Opowiadając o swoich bogatych doświadczeniach w działalności Klubu Seniora Ewa podkreśla, dostęp do informacji o wydarzeniach, które mogą zainteresować Wrocławian w jej grupie wiekowej jest dziś bardzo dobry. Nie jest trudno także coś przedsięwziąć, a jedyne warunki jakie muszą zostać spełnione to postać prowodyra takiej inicjatywy oraz chętni ludzie, którzy się do niej czynnie włączą.

Seniorzy bywają ofiarami wykluczenia społecznego, ale jeżeli - tak jak Ewa Białowąs - nie godzą się na taką sytuację i chcą brać aktywnie udział w życiu Wrocławia, wtedy wachlarz możliwości i perspektyw jest bardzo szeroki. Często przyczyną wykluczenia osób starszych z przestrzeni publicznej jest kwestia finansowa - kiedy nie są w stanie kupić biletów do teatru czy muzeum zostają w domach. Jednak mnóstwo inicjatyw klubów seniora, których we Wrocławiu działa bardzo wiele - Ewa podaje zawrotną liczbę 58 miejsc zrzeszających osoby starsze - nie wymagających nakładów finansowych, a jedynie chęci do działania i poświęcenia swojego czasu. Świetnie to obrazują rękodzieła wykonywane przez Ewę. Nie powstają one z kosztownych materiałów, lecz właściwie w całości z recyklingu. Słoiczki po zużytych produktach zamieniają się w wazony, znalezione w lesie gałęzie w stroiki, a rolki po papierze toaletowym w praktyczny wieszak na szaliki i chusty. Prawdziwą wartością takich rękodzieł jest pasja, z jaką są tworzone.

Powrót do głównego artykułu.